Z ziołami znamy się od nasiona

 

Z naszego Makowiska widać maleńki las, lasek zaledwie, ale za to nie byle jaki tam drzewostan. Pośród pól uprawianych od pokoleń przez lokalnych rolników można odnaleźć w zagłębieniach terenu coś na kształt lasu. Rosną tu dęby, klony, nawet dzika grusza o cierpkich i wręcz niejadalnych owocach, są też kolczaste głogi, wyniosłe graby, serdeczne lipy, olsze stojące w mokradłach, niżej królują dzikie bzy, śnieguliczki, łany pokrzyw, wreszcie jaskółcze ziele, bluszczyk kurdybanek, dziki szypior budzący zmysły gastro i grzyby. To jest las na wyciągnięcie ręki, na szybkie spacer. W nim żyją kruki i para myszołowów, a latem brzęczą dzikie pszczoły, straszą szerszenie, na gałęziach zasypiają objedzone lipcową czereśnią szpaki. W tym lesie, choć nie naszym rodzą się bajki. To las magiczny.

 

 

Do lasów iglastych musimy dojechać rowerem, albo innym pojazdem zmechanizowanym. Oddalony jest od Makowiska o kilka kilometrów. Jesteśmy jego częstymi bywalcami, spacerujemy tam z naszym pasterskim psiakiem Orbim. Błoto, śniegi, zimno, namolne komary nie zabierają nam ochoty na dziki plener. 

 

Co robimy w lesie?

 

- resetujemy umysł

- odprężamy ciało

- dotleniamy wszystkie komórki

- oglądamy pejzaż nienachalny, relaksujący

- wpadamy w zachwyty

- odnajdujemy zioła

- chłoniemy aromaterapię z natury

- ściskamy leciwe brzozy

- dajemy oczarować się poskręcanym dębom

- liczymy igły na daglezji

- wędrujemy w ciszy

- podglądamy ptaki, tropimy jelenie

- przyglądamy się leśnym motylom

 i... latem podjadamy poziomki

 

Po takim spacerze LAS JEST W NAS. Tak, zabieramy ze sobą las.

Podczas dzikich plenerów organizujemy sobie ziołowe pauzy. Popijamy czaj z termosu, snujemy refleksje i budzimy nowe pomysły. Często zabieramy sam wrzątek i parzymy herbatkę na świeżo. W kubeczku lądują liście pokrzywy, czeremchowy kwiat, albo liść jeżyny, maliny, igiełki sosny albo daglezji. "Dzikie plenery" są nierozerwalnie powiązane z "herbatą na dziko".

 

 

 Czasami człowiek odczuwa potrzebę wędrówek po Borach i to jest już dłuższa wyprawa, choć nie jest to koniec świata;). Każdy las jest inny. Te subtelne różnice znajdują się w zapachu, ukształtowaniu terenu, w klimacie a nade wszystko w naszej uważności. Park Narodowy Bory Tucholskie, to stosunkowo młody park bo założony w 1996 roku.  Odwiedziliśmy go całkiem niedawno. Przemierzając kilometry jako piechurzy zaczęliśmy dostrzegać jego unikatowość, nadzwyczajne piękno i tę wszechogarniającą ciszę. Warto wybrać się do niego po letnim sezonie, indywidualnie, pomedytować, odetchnąć i zebrać dobre myśli.

 

Copyright © 2024 Wszelkie prawa zastrzeżone.