Semen – wiosna

kiekowanie2 edited 1

 

Perpetuum mobile w Świecie Zielonej natura – magia kiełkowania

Magia potrzebna roślinie do skiełkowania ukryta jest pod łupiną. Przychodzi taki czas, że zzipowany plik wszechświata, umiejscowiony pod twardą skorupką, pozwala wodzie wniknąć przez okienko do środka. I zaczyna się dziać!

Zarodek rośliny wychodzi z letargu i w miarę wchłaniania wody zaczyna pęcznieć. Następuje przecięcie wstęgi – fabryki fermentu otwarte! To, czego woda nie jest w stanie rozpuścić, załatwiają roślinne kadzie fermentujące. Z nich przychodzą na świat diastaza, lipaza, malaza i inne kulinarne wróżki dokarmiające roślinę. Spiżarnia otwarta.

Pierwszy oddech, czyli spalanie, a wraz z nim wyzwolenie jeszcze do niedawna niewidocznej energii. Jest! Kiełkujemy. Przez to samo okienko, przez które wpływała życiodajna woda, wyrasta korzeń — ba, kiełek zaledwie. Jest cumą mocującą roślinę w glebie. Wnika w głąb, rozrasta się na boki i wreszcie łupina rozrywa się, pęka, traci znaczenie.

Teraz przychodzi czas na odwagę, na ukazanie światu siebie. Śmiało ku słońcu (teraz jest niezbędne) pnie się przez liczne przeszkody coś, co nieuniknione — pęd! Sama już nazwa wskazuje na charakter: nie ma odwrotu, tylko naprzód, ku górze.

Z chwilą, gdy pęd przekształci się w łodygę, czas nagle zwalnia. Struktury i zawiłe procesy chemiczne wyhamowują. Wszystko, co działo się poza okiem i percepcją człowieka, zaczyna być mierzalne naszym zegarem i widzialne (dla uważnych). Bezlistna łodyga pionizuje swoje ustawienie i uwalnia pierwsze listki. Odtąd roślina zaczyna żyć samodzielnie.

 
  

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry